Geoblog.pl    malisz    Podróże    Pribałtyka 2014    Dzień ósmy: Rīga
Zwiń mapę
2014
18
sie

Dzień ósmy: Rīga

 
Łotwa
Łotwa, Rīga
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 367 km
 
Przymierzam się do opisu dzisiejszego dnia jak pies do jeża. Co zacznę, to porzucam. Bo jak tu opisać nudę, żeby czytelnicy nie zaczęli rzucać jajkami w komentarzach?
Ryga jest nudna.
To mój bardzo subiektywny pogląd, z którym absolutnie nie wolno się utożsamiać, bo nie mam pojęcia co jest ciekawe, a co nie. Ale po mojemu Ryga nudna jest.
Całe szczęście miałem ogromnie ważną misję do wypełnienia, która pochłonęła całe przedpołudnie. Musiałem wyprać absolutnie wszystko, co ze sobą wiozę. Złamanie kodu da Vinci to był pikuś w porównaniu ze znalezieniem pralni samoobsługowej w tym mieście. Wujek google skierował mnie nawet do jakiejś, ale nie mogłem jej znaleźć, a ludność miejscowa na widok przetłumaczonego na łotewski przez google-translator terminu "pralnia samoobsługowa" robiła oczy wielkości talerzy. Wreszcie cudem chyba znalazłem reklamowaną w sieci pralnię Nivāla przy Lačplēša iela 21. Trudno ją znaleźć, bo wcale nie leży pod swoim adresem, tylko za rogiem, przy Akas iela. Ale poza tym była OK i po godzinie dźwigałem do hotelu torbę pełną czyściutkeńkich ciuchów.
Po południu postanowiłem dać drugą szansę miastu. Obszedłem najpierw rozszalałą wczorajszego wieczora starówkę. Dziś wyglądała na okrutnie skacowaną, bezbarwną i dziwnie przybitą. Każda jej chwila snuła się bez jakiegokolwiek uchwytnego celu. Poszerzyłem wiec krąg i zgodnie z ruchem wskazówek zegara zacząłem obchodzić całe centrum. Po kilku godzinach nabrałem przekonania, że Ryga mnie nie zachwyca. Owszem, ma sporo zabytków i ciekawych architektonicznie budynków, ale pokażcie mi miasto, które ich nie ma. Tu za to panuje jakiś architektoniczny haos. W centrum jeszcze dominuje art nouveau (choć i nim nie potrafię się zachwycać), ale z każdą przecznicą dalej nieład i bylejakość zaczynały dominować. Jednym słowem - nie jestem ryskim targetem. W całym tym znudzeniu największą atrakcją, jaka mnie dziś spotkała, była kanclerz Niemiec Angela Merkel, na którą natknąłem się przed House of the Blackheads. Chciałem ją nawet zaprosić na jakiś spacer, czy takie tam, ale ona na to, że musi z premierem Łotwy pogadać i w ogóle ważne sprawy ma. Nie naciskałem. Jej strata.
Kilka rzeczy z Rygi jednak zapamiętam pozytywnie. Wczorajszy nocny spacer uliczkami starego miasta, tymi pozbawionymi głośnej komercji, a dziś wizytę w porcie oraz spacer bulwarami wzdłuż Pilsētas kanāls.
Gorzej, że po wizycie w saunie i leniwym dniu, odgłosy deszczu za oknem nie mobilizują mnie do jutrzejszego kręcenia. Co to będzie?
Dobranoc.

P.S. Wybaczcie, że nie mam zdjęć z popołudniowych spacerów, ale nie zadbałem o baterię w komórce i padła.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (8)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (4)
DODAJ KOMENTARZ
tealover
tealover - 2014-08-19 04:40
Nie jesteś pierwszą osobą, która tak mówi!
 
zula
zula - 2014-08-19 08:53
OOOO...przykre!
Ryga ma swój urok no ale ja lubię secesję. Wiem ,że oglądając Rygę po Tallinnie może rozczarować.
słońca bez deszczu życzę...
 
Gocha K
Gocha K - 2014-08-19 17:49
Paweł, ślimaczki superowe.
Ja nie wiem kto to jest Kamyczek, ale chyba same baby Ci kibicują.
Siły i słoneczka Ci życzę.
A i pisz, bo to lepsze niż wszystkie seriale :)))
 
Kamyk
Kamyk - 2014-08-20 10:40
Gocha K, Kamyk to ja, zaprzyjaźniona baba :) Myślę, że nie tylko baby kibicują, ale chyba tylko one są tak skore do wyrażania swoich emocji!
 
 
malisz
Paweł Maliszewski
zwiedził 2.5% świata (5 państw)
Zasoby: 50 wpisów50 69 komentarzy69 181 zdjęć181 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróże
30.08.2016 - 29.09.2016
 
 
11.08.2014 - 26.08.2014